wtorek, 19 kwietnia 2011

\-\ ( > Д < ) /-/


osz ty bizonie ty.





Tytuł posta = mai feisu. Co do łobrazka - zawsze mogłam się zdecydować na to oto zdjęcie, które zawsze doprowadza mnie do śmiechu. Takie urocze głuptasy. I będę w końcu musiała się zabrać do przesłuchiwania tych jego piosneczek, podobno ma ich dużo. Albo ten gif. Wesołe bizony są wesołe, co nie? ...te buty.





Dobra, ten wpis piszę z gmaila, mam nadzieję, że tym razem nie wywali mi wpisu, bo przez tę głupią Awarię Enterów wywaliłam już dwa posty - taki niusowy i kolejny z serii 'artist'. Życie, jesteś podłe. Aaaale, dość jojczenia, czas optymistycznie zabrać się za nową porcyjkę vocaloidowego rankingu, pyun~!






...e, bez jaj. Będę jojczyć. A potem umrę z rozpaczy, bo nie wiem, jak tu się robi "Czytaj dalej", o bu.

Swoją drogą dzisiaj wróciłam ze szkoły w stanie pod tytułem "RAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGE" i w związku z tym włączyłam sobie to. Mówię wam, działa. Działa idealnie. Człowiek czuję się odprężony i to bez uszkodzenia żadnej jednostki ludzkiej! A ten głos Miku od około 2:02 jest taki śliczny - smutny, ale jednocześnie gniewny. Buntowniczy, rzec można. Loop!
AAAAALE. #184.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

dopada mnie syndrom Konaty

Tym razem chciałam wsadzić okładkę tego numeru GFantasy, ale...


DOH, CHCIELIBYŚCIE


Miłość do Pandory - miłość do ładnych rysunków 0:1. Ha. Zresztą ten art i tak był średni.


Bo, moi państwo, teoretycznie dzisiaj powinien wyjść numer Jakiegośtam Magazynu z nowym rozdziałam Hana no Mizoshiru. Podkreślam, teoretycznie, tak twierdzi jakaśtam dziewczyna o tu bo mi się nie chce sprawdzać na tej stronie, hi hi. E, co z tego, i tak rawów nikt nie skanuje (TO ŹLE), a tłumaczenie będzie kiedy będzie (TO JESZCZE ŹLEJ), więc nie ma się co ekscy-- AAAAAAAAAAAAAAAAARGH TEN ART TEN ART TEN AAAAAAAAAAAART ja chcę ten rozdział teraz zaraz już dlaczego co trzy miesiące ....................--tować.


Z serii krótkie przerywniki oraz nagła reaktywacja Conotkowego Polecacza - swego czasu w arkadiowym empiku (nie wiem czy w innych też) dawali za darmo książkę Miniki Szwai 'Nie dla mięczaków'. Stron dziewięćdziesiąt trzy, nie licząc reklam. Milusie toto. To znaczy, wyjąwszy pierwszą stronę powieści, gdzie, przyznam, już w pierwszym zdaniu zostałam centralnie rąbnięta w poprawność językową, bo oto przeczytałam o pani, która się popatrzała. Z przyjemnością w dodatku. Z przyjemnością to ja zgrzytnęłam zębami, sypiąc szkliwem. Oprócz tego niewinnego w sumie błędu całość jest okej, bardzo przyjemna, dość realistyczna (panowie, uważajcie, zawsze może się okazać, że macie siedemnastoletniego syna, który urządza w kiblu arie operowe, a na dodatek jest gejem) i zawierająca ten charakterystyczny rodzaj uroczego, złośliwego nieco humoru, który loffciam nad szycie. "Wyjdę za ciebie, ale tylko dlatego, że lecę na ten pierścionek". Oż kwik.


Mta, rzeczywiście krótki ten przerywnik. W każdym razie w tym momencie następuje wpisu część właściwa, czyli wrażenia. Będę leniwa szuja i zamiast tego zamieszczę nieco rozwinięte cuś z mojego posta na forum. Enyłej, ten post sponsorują literki Ó jak Ómrywuję, J jak Ja Pierdzielę, P jak Pozytywnie Mi oraz Wu jak WJOsna.


...cholera, mam czkawkę.


    niedziela, 3 kwietnia 2011

    ten post wyjątkowo nie jest o anime


    No dobrze, może nie w całości.


    Nie o anime, nie o vocaloidach, nie o utattemitowych sprawach, pytanie więc o czym, po co i jak długo? A skąd ja mam wiedzieć, przecież dopiero zaczynam pisać.


    Dobra, wywalam w diabły tablet, bo przeszkadza mi pisać, włączam sobie piosenkę Miichana o samobójstwie (lyrics lyrics lyrics lyrics ...czy wspominałam, że lyrics?) i jadę. Może nie wyjdzie tak chaotycznie, jak myślę, że wyjdzie.


    No więc, jakby się ktoś nie domyślał: jest ŹLE. Zawsze, kiedy o czymś piszę, nieważne, czy to koniec świata, czy nowa płyta mojego ulubionego artysty, czy nowy tom/rozdział Pandory, zawsze coś jest źle, więc jeśli ktoś ma tak silną wolę, żeby dobrowolnie czytać moje narzekania, to gratuluję.


    O czym to ja... acha. Dzisiaj przez przypadek obejrzałam kawałek pewnego programu i mną miotnęło. Może dlatego, że telewizji nie oglądam prawie wcale, więc nie jestem odporna na poziom głupoty tam serwowanej, ale serio. Modelki. Pięcioletnie. Wybory na miss. Muszę mówić dalej?


    Jeśli o mnie chodzi, najchętniej rozpisałabym się, jak bardzo denny, durny i idiotyczny jest ten pomysł oraz jak bardzo popierdoliło tych, którzy to wymyślają, ale po kilkudziesięciu akapitach to by się zrobiło nudne, dlatego opiszę swoje odczucia w skrócie. Kulturalnym skrócie. Niekulturalny skrót musiałby składać się z randomowo powsadzanych słow powszechnie uznawanych za niecenzuralnych, a tego chciałabym oszczędzić.


    W każdym razie: JAKIE TO DURNE. Nie wiem, kto w dzieciństwie pierdolnął się w łeb, panie menadżerki (uczą się tam żyć) czy rodzice (one naprawdę chcą tam być!). Nie, to ich NIE uczy życia, chyba że to życie chcą spędzić w wybitnym zawodzie modelki i/lub prostytutki. Z drugiej strony naprawdę opadają mi ręce - na tej samej zasadzie mogłabym stwierdzić, że skoro ja chcę zostać modelką, to moi rodzice od razu mają się zrujnować na słit różowe sukienusie, solarium i makijaż. Takim ludziom to ja bym zwyczajnie odbierała prawa rodzicielskie razem z dzieciakiem. Te pięcio-siedmioletnie dziewczynki wyglądają tam, za przeproszeniem, jak młodociane dziwki, a niewyrośnięci chłopcy w obrzydliwych garniturkach przyprawiają mnie o ból głowy od nadmiaru facepalmów. Serio, co przyjdzie takim dzieciom z bycia miss? Bo na pewno nie rozum. Okej, może komuś pasuje córka rodem z Hanny Montany, ale to jest tak zwane zanieczyszczanie środowiska. Debilami.


    Już biegnę tłumaczyć, jak z tej uroczej nastolatki, jaką byłam kiedyś, przepoczwarzyłam się w zrzędzącą, leniwą przyszłą starą pannę z komputerem i kotem. Otóż: życie. Mam tak, że nie potrafię normalnie egzystować, jeśli w pobliżu nie ma osoby podobnej do mnie z charakteru. A u mnie w klasie nie ma NIKOGO, kto przypominałby mnie choć w dziesięciou procentach. Więc jakoś muszę wytrzymać nerwowo w gronie ulizanych panienek, których charaktery dałoby się opisać dwoma słowami: "mądra" i "miła". I w dodatku są bogate. Innymi słowy wpasowywują się idealnie w szablonj osób, których nienawidzę całym sercem. Więc klnę.